Stowarzyszenie Uniwersytet Trzeciego Wieku

Biografia szczera do bólu

Biografia szczera do bólu

 

Lubicie czytać biografie? Na pewno, bo one zawsze coś nowego mówią o ludziach. Bardzo ciekawą biografię Władysława Broniewskiego przeczytał Andrzej Włodarczak, a swoje refleksje skierował na konkurs „Moje fascynacje literackie” ogłoszony przez Wojewódzką i Miejską Bibliotekę Publiczną im. Zbigniewa Herberta. Przeczytajcie, Was także na pewno zainteresuje.

,,Broniewski. Miłość. Wódka. Polityka”
autorstwa Mariusza Urbanka to opowieść o jednym z najpopularniejszych polskich poetów XX wieku. Już przed drugą wojną światową zyskał sporą popularność, a w czasach PRL był wręcz wielbiony. Zarówno przez władze, jak i przez miliony ludzi zachwyconych jego poezją. Jego imieniem nazywano ulice, place, szkoły, a nawet statek. Po przemianach ustrojowych nazwy te zniknęły, lecz z czasem wróciło zainteresowanie twórczością Władysława Broniewskiego. Na tyle, że prócz badań naukowych i publikacji jego wiersze śpiewają młodzieżowe zespoły rockowe.
Opowieść Urbanka to – jak zapewnia wydawca – pierwsza kompletna, oparta na materiałach źródłowych, biografia Broniewskiego, ukazująca jego skomplikowane losy, fascynacje i rozczarowania polityczne, nieprzejednaną postawę polskiego patrioty, mimo wywieranych na niego nacisków politycznych. Sporo tu fragmentów jego utworów, relacji wielu ludzi, którzy go dobrze znali, a na koniec wywiad z przybraną córką.
Urodził się w 1897 roku w Płocku w rodzinie urzędniczej z korzeniami szlacheckimi. Przodkowie brali udział w powstaniach listopadowym i styczniowym. W domu wspominano te powstania, czytano utwory poetów romantyzmu. W gimnazjum zaczął pisać pierwsze wiersze. W 1915 roku wstąpił do Legionów Piłsudskiego. Walczył w nich z Rosjanami. Jednak za odmowę złożenia przysięgi na wierność Niemcom i Austriakom trafił do internowania. Poprzedzającą noc – jak pisze w pamiętnikach – spędził z prostytutką. Nie miał pieniędzy, więc dał jej bagnet. Po pięciu miesiącach matka wyciągnęła go z internowania. Zdał zaocznie maturę i zaczął studiować filozofię.
Wtedy zaczął się jego nałóg alkoholowy. Pił – jak pisał w pamiętnikach – z nudy, żeby przełamać stres. Ciągle kokoty, wódka, karty i nuda. Złapał chorobę weneryczną.
Wstąpił do armii, walczył z Rosjanami w wojnie 1920 roku. Za odwagę dostał order Virtuti Militari. Po wojnie wrócił do Warszawy, pracował jako wydawca gazet, poznał poetów Tuwima i Słonimskiego. Pisał wiersze o tematyce rewolucyjnej. No i wpadał w wielotygodniowe ciągi alkoholowe.
Cenzura zaczęła mu konfiskować wiersze, władza rewidowała jego mieszkanie. Ożenił się, hulał po nocach, wdał się w romans z 15 lat młodszą kobietą, a kiedy ją porzucił – jej brat wyzwał go na pojedynek na szable. Skończyło się na obrażeniach ciała.
W 1939 roku – gdy powszechnie było wiadomo, że zbliża się wojna – opublikował najbardziej moim zdaniem znany wiersz „Bagnet na broń”. Uczyłem się go na pamięć jako uczeń liceum. Pisano o nim, że mimo komunistycznych ciągot ujawnił w nim swój instynkt narodowy.
We wrześniu 1939 r. walczyć nie zdążył. Rowerem pojechał do Lwowa. Tam organizował wieczory poetyckie i znów sporo pił. Nie podobało się to władzom sowieckim. Dostał wyrok 5 lat więzienia i trafił do Kazachstanu. Po 561 dniach objęła go amnestia. Z armią Andersa trafił do Palestyny, zarządzanej przez Brytyjczyków. Pracował w polskim wydawnictwie. Znów – jak pisał w pamiętnikach – sporo pił na umór i ciągle się zakochiwał. Koledzy wybaczali mu te wyskoki. Czarował ich całonocnymi recytacjami wierszy.
Jesienią 1945 roku wrócił do Polski. Wierzył, że będzie ona demokratyczna.
Pojawiła się tragedia. Była kochanka ciężko chorowała i musiała leczyć się w Szwajcarii. Dla pieniędzy jeździł na propagandowe wiece, popierał nowy ustrój, a rząd mu to wynagradzał.
Jak podliczono, w swej karierze odbył ponad 1,5 tys. spotkań z czytelnikami, w świetlicach i fabrykach, nieraz w brudnych salach.
W 1949 roku, na 70 lecie urodzin Stalina, napisał o nim wiernopoddańczy poemat, hołd ociekający wazeliną, ,,Słowo o Stalinie”. Broniewski uważał go za utwór uczciwy, bo Stalin wygrał wojnę i budował komunizm.
Potem napisał podobny poemat o Bierucie.
W tym czasie nadal sporo pił. ,,Absolutna degrengolada alkoholowa, tragiczny los człowieka, którego zżarła wódka – pisze autor biografii Broniewskiego. – Po pijanemu wygadywał antypaństwowe treści; alkoholowe ekscesy powodowały, że nie traktowano go poważnie”.
Minister bezpieczeństwa publicznego kazał go więc umieścić w szpitalu psychiatrycznym. Leżał tam w jednoosobowej sali, a pilnowało go aż osiem osób. Po miesiącu abstynencji wypuszczono go.
Urbanek celnie pokazuje dramat swego bohatera. Owszem, był hołubiony przez władze. Zdawał sobie jednak sprawę, że jest instrumentem w propagandzie władzy, a znajomi gardzą nim jako dworskim poetą. Często zdarzało się, że w środku nocy po pijanemu wydzwaniał do tak znanych i cenionych ludzi jak Wanda Wiłkomirska, Marian Brandys, Antoni Słonimski czy Julian Tuwim. Recytował im przez telefon swoje wiersze, bełkotał, bo miał niedopasowaną sztuczną szczękę, wzywał ich do siebie, bo jest w depresji, płakał.
Zmarł w rządowej lecznicy w lutym 1962 roku na raka krtani. Pochowano go uroczyście w Alei Zasłużonych na Powązkach. Do końca PRL -u deklamowano jego wiersze na szkolnych akademiach. Pojawiły się ulice imienia Broniewskiego i szkoły, nawet statek i wielki pomnik.
Po 1989 roku nazwy te zniknęły.
Niewątpliwą zasługą autora biografii poety jest to, że uważnie prześledził dalsze losy twórczości Broniewskiego. Z zaskoczeniem zauważył pewny renesans zainteresowania poetą, np. fakt, że kilka jego wierszy trafiło na jakiś czas do antologii tekstów dla klas maturalnych. Pojawiły się naukowe książki o jego twórczości. Wilhelm Sasnal, jeden z najbardziej znanych w świecie i najdroższych malarzy młodego pokolenia, namalował w 2004 roku olbrzymi (180 x 190 cm) portret Broniewskiego.
Jak pisze Urbanek, „życiorys Broniewskiego stał się dla młodych twórców punktem wyjścia do dyskusji na temat relacji między sztuką a państwem, kosztów politycznego zaangażowania, niezależności”. W 2005 r. przygotowano wystawę prac inspirowanych twórczością poety połączoną z wydaniem płyty z wierszami Broniewskiego śpiewanymi przez różnych wykonawców. Takich wydarzeń pojawiło się więcej, co świadczy o sile jego twórczości.
Zaletą biografii Broniewskiego jest zatem to, że pokazuje ona niezmiernie skomplikowane i poplątane losy jednego z najbardziej popularnych polskich poetów. Człowieka – jak wynika z tej znakomitej opowieści – którego kochały tłumy, on sam lubił być wielbiony przez czytelników, a zarazem całe życie zmagał się z samotnością. Podsumowując – Urbanek stworzył poruszającą opowieść o wybitnym poecie, obiektywną, rzetelną i szczerą aż do bólu.
Niestety, biografia Urbanka nie daje jasnej odpowiedzi, czy Broniewski robił to z przekonania czy też z wyrachowania, dla osobistych korzyści. Bo i tych korzyści miał mnóstwo: od popularności i drukowania jego utworów po czysto materialne profity.
Razić może natomiast zbyt duży nacisk na sprawy osobiste bohatera, drastyczne wręcz opowieści o jego nałogu alkoholowym i relacjach z kobietami, Jednak z drugiej strony – tak uważam – bez tych naturalistycznych opowieści trudniej byłoby zrozumieć życiorys Broniewskiego.
Ciekawostką może być to, że pierwszy tytuł tej opowieści brzmiał ,,Polak, katolik, alkoholik”, bo tak właśnie niekiedy ironicznie przedstawiał się Broniewski.

Andrzej Włodarczak

22.XII.2025 r.

powrót do strony głównej