Stowarzyszenie Uniwersytet Trzeciego Wieku

Najlepszy bryk z „Lalki”

Najlepszy bryk z „Lalki”

Razem z członkami sekcji „Rozmowy o książkach” byłam w naszym teatrze na spektaklu „Lalka” w reżyserii Jacka Głomba i wyszłam zachwycona — przede wszystkim adaptacją. Choć twórcy podkreślają, że „to nie jest szkolny bryk”, według mnie powstał właśnie najlepszy możliwy bryk z „Lalki” Prusa, jaki mógłby zaistnieć na scenie. Wszystkie kluczowe postacie i najważniejsze problemy zostają tu uchwycone — nie zawsze z jednakową wyrazistością, ale wystarczająco, by po obejrzeniu spektaklu naprawdę łatwo napisać solidną rozprawkę. I to bez sięgania po literacki oryginał.
Całość została ujęta w rygor klasycznego dramatu, z wyraźnie zaznaczoną jednością miejsca, czasu i akcji. Akcja rozgrywa się pomiędzy otwarciem a zamknięciem sklepu Wokulskiego, w ciągu jednego dnia. Ale gdzie dokładnie? Czy to realna przestrzeń, czy może jedynie sen Ignacego Rzeckiego? Aktor grający Rzeckiego pełni jednocześnie rolę narratora i przewodnika po tej historii, co nadaje całości intymny, oniryczny wymiar.
surową, niemal rytualną formę podkreśla minimalistyczna scenografia oraz bardzo oszczędne gospodarowanie rekwizytami. Pusta przestrzeń, długa lada — raz będąca ladą sklepową, raz podestem — oraz manekiny jako podstawowe elementy sceniczne budują ascetyczny, znaczący świat. Gest aktorów jest czytelny, precyzyjny, momentami wręcz ceremonialny.
Z kolei kostiumy stanowią prawdziwą ucztę dla oka. Aktorki występują w pięknych, stylowych, zwiewnych sukniach z epoki — każda z nich jest osobną historią, małym dziełem sztuki malarskiej obecnym na scenie. Podkreślają one lekkość, efemeryczność bohaterów, jakby byli postaciami wyśnionymi. Mężczyźni również noszą stroje z epoki, a kostiumy doskonale oddają zarówno ich osobowość, jak i społeczny status.
Najciekawszym zabiegiem inscenizacyjnym są, moim zdaniem, manekiny, które pełnią funkcję Chóru znanego z tragedii greckiej. Nie tylko stoją bez ruchu — ożywają, wchodzą w dialogi, komentują wydarzenia, tworzą emocjonalne i społeczne tło dla akcji. Czasem wydają się niemymi świadkami, innym razem stają się aktywnymi uczestnikami dramatu. To one otaczają Rzeckiego, wzmacniając jego samotność — „sam wśród manekinów” — a zarazem symbolizują marionetkowość ludzkich losów w świecie pieniądza, pozorów i manipulacji.
Spektakl trwa zaledwie 70 minut, a jednak jest tak gęsty od znaczeń, że daje poczucie obcowania z pełnią powieściowego świata. To współczesna, intensywna i wizualnie wysmakowana interpretacja Prusa — wzruszająca, precyzyjna i głęboko teatralna.
Jedynym elementem, który mógłby budzić drobne zastrzeżenia, pozostaje głośność mówienia aktorów. Choć znakomicie operują oni ruchem, gestem oraz niemal taneczną choreografią, przywodzącą na myśl dramat rytualny, momentami — nawet z piątego rzędu — dialogi były słyszalne słabiej, niż by się chciało. Ratowała to jednak nienaganna dykcja, dzięki której sens nie ginął. Oszczędność głosu zdawała się zresztą wpisana w surową, ascetyczną koncepcję spektaklu.
Gorąco polecam to przedstawienie — zwłaszcza tym, którzy „Lalkę” znają wyłącznie ze szkolnych lektur. Po tym spektaklu wraca się do niej zupełnie inaczej.
Moja ocena: 9/10. Warto pójść drugi raz. ❤️

Tekst: Jolanta Bilińska;   27-01-2026 r.
Zdjęcia: Teatr im. Juliusza Osterwy w Gorzowie Wlkp.

powrót do strony głównej