Stowarzyszenie Uniwersytet Trzeciego Wieku

Exsultate, jubilate

Exsultate, jubilate

5 czerwca 2024 r.

Grupa słuchaczy p. Lecha Serpiny „Edukacja Muzyczna”

Exsultate, jubilate – w wolnym tłumaczeniu „cieszcie się i radujcie” to łaciński motet na sopran i orkiestrę napisany przez 17- letniego Wolfganga Amadeusza Mozarta dla wybitnego kastrata Venanzio Rauzziniego. My słuchaliśmy go w wykonaniu Elly Ameling, holenderskiej sopranistki. Ten optymistyczny akcent zakończył spotkania melomanów w letnim semestrze. Były kwiaty, podziękowania, życzenia, plany na wakacje i zapowiedź tego co nas czeka w kolejnym semestrze.

Muzyka Wolfganga Amadeusza Mozarta genialnego kompozytora, o którym dumny ojciec zapisał w pamiętniku, że to „Cud, któremu Bóg zezwolił przyjść na świat w Salzburgu” towarzyszyła nam przez kilkanaście tygodni. Ów cud przyszedł na świat 27 stycznia 1756 roku. Był bardo wątłego zdrowia, zmarł w Wiedniu 5 grudnia 1791 roku, nie doczekawszy 36 urodzin. W miejsce zdrowia otrzymał od losu w darze geniusz muzyczny.

Wolfgang Amadeusz Mozart był geniuszem, co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Mając cztery lata grał na skrzypcach i klawesynie. Rok później skomponował swój pierwszy utwór „Menuet i Trio”. Jego pierwsza symfonia powstała gdy miał lat osiem a opera gdy liczył sobie lat dwanaście. Jako piętnastolatek miał na swym koncie przeszło sto utworów. Posiadał dar szybkiego pisania nut, na papier przelewał muzykę od razu w wersji ostatecznej, bez poprawek i skreśleń. Jakby tego było mało miał także rewelacyjną pamięć, bezbłędnie zapisywał utwory po jednorazowym ich usłyszeniu. Dowodem jest zapamiętanie kompozycji Gregorio Allegriego „ Miserere” wykonywanej wyłącznie raz do roku – w okresie Wielkiego Tygodnia – w Kaplicy Sykstyńskiej. Rękopis utworu był przechowywany w archiwum kaplicy i pod groźbą ekskomuniki nie wolno go było wynosić, kopiować i rozpowszechniać. Zakaz złamał czternastoletni Mozart, wyniósł utwór w swej pamięci. Po drobiazgowym śledztwie, które potwierdziło niespotykaną wręcz pamięć młodego kompozytora w miejsce ekskomuniki papież nadał mu tytuł kawalera orderu „Złotej Ostrogi”.

Ojciec Leopold Mozart, który był skrzypkiem, kompozytorem i pedagogiem sam podjął się nauki syna. Miał ku temu wszelkie atuty jako autor podręcznika do gry na skrzypcach, który jest pomocny do dzisiaj. Był dumny z postępów syna ale wyczuwał także jakie to może dać korzyści finansowe całej rodzinie. Pierwsza trasa koncertowa prowadziła do Wiednia a Amadeusz liczył sobie tylko sześć lat. Odniesiony sukces, utwierdził przedsiębiorczego ojca w jego ocenach i przyśpieszył oraz wydłużył następne trasy. Koncertowali w miastach niemieckich a następnie w całej Europie. We Francji młody Mozart grał dla Ludwika XV a w Anglii dla Jerzego III.
Podróże źle wpływały na zdrowie Amadeusza, często chorował a leczony był „korespondencyjnie” ojciec wysyłał list do lekarza rodzinnego do Salzburga, w którym opisywał występujące objawy a następnie „leczył” syna według otrzymywanych wskazówek od medyka. Chłopiec cierpiał na zapalenie migdałków, zapalenie oskrzeli, zapalenie płuc, ospę, dur brzuszny, reumatyzm, choroby dziąseł a nawet – według niektórych źródeł – nie ominął go nawet tyfus. Nie było to lekkie życie gwiazdy, oj nie było. A mimo to kompozycje Mozarta są wykorzystywane jako muzyka relaksacyjna doskonale nadająca się do wyciszenia i regeneracji a także do głębokiej medytacji i ćwiczeń jogi. Jego utwory są przepełnione pozytywną energią, pełne blasku słońca, niosą w sobie energię radości i optymizmu.

Leopold był bardzo wymagający wobec syna. W młodości sam nie był pilnym uczniem i musiał opuścić mury uniwersytetu z powodu braku osiągnięć w nauce ale wobec syna stosował rządy twardej ręki. Było więc tylko kwestią czasu kiedy nastąpi bunt młodego, znającego już swoją wartość człowieka . W roku 1778 ich drogi się rozeszły a Wolfgang Amadeusz Mozart rozpoczął swoje krótkie ale bardzo intensywne, samodzielne życie. Zamieszkał w Wiedniu. Cztery lata później poślubił Konstancję Weber, która była śpiewaczką . Mieli szóstkę dzieci, z których przeżyło dwóch synów: Karol Tomasz i Ksawery Wolfgang , znany także jako „ Mozart Lwowski”. Żaden z nich się nie ożenił i nie pozostawił potomstwa. Ród Wolfganga Amadeusza Mozarta w linii prostej wymarł w połowie XIX wieku.

Amadeusz był muzykiem niezależnym co miało swoje dobre i złe strony. Nie musiał nikogo prosić o zgodę na wyjazd a miał w zwyczaju osobiście prowadzić orkiestrę gdy wykonywane były jego kompozycje ale z drugiej były kłopoty finansowe. Konstancja często chorowała co było kosztowne samo w sobie a do tego dochodziły jeszcze długi karciane albowiem Amade – tej skróconej formy imienia używał w dorosłym życiu – namiętnie grywał w karty ze zmiennym szczęściem. W roku 1787 uzyskał tytuł cesarskiego nadwornego kompozytora, doszły obowiązki ale także niewielkie ale stałe dochody. Był członkiem loży masońskiej i jakby tego było mało zamierzał założyć własną, do której przyjmowane byłyby kobiety. Jak na tamte czasy to wręcz rewolucja. Miał także własne poglądy na panujące zwyczaje i krytykował zbyt duże przywileje panujących czemu dał temu wyraz w operze „Wesele Figara”. Opera entuzjastycznie przyjęta w Pradze w Wiedniu została zdjęta po kilku przedstawieniach po mało przychylnej opinii panującego i jego dworu.

Mozart nie dożył swoich 36 urodzin a pozostawił po sobie blisko siedemset skrzących się dowcipem, lekkich melodyjnych utworów. Symfonie, koncerty: fortepianowe, skrzypcowe, fletowe, klarnetowe i na inne instrumenty solowe z towarzyszeniem orkiestry, msze i mniejsze utwory kościelne a także opery, które do dnia dzisiejszego znajdują się w repertuarze wszystkich teatrów operowych świata. Mozart to także pierwszy wielki twórca wśród zawodowych kompozytorów piszący muzykę rozrywkową – tańce, divertimenta i serenady na czele z Eine kleine Nachtmusik.

Ostatnim utworem nad którym pracował było Requiem. Ostatnie nuty postawione jego ręką przypadają na 8 takt partii wokalnej Lacrimosa i miało to miejsce 4 grudnia 1791 roku. Następnego dnia już nie żył, dzieło ukończył uczeń i przyjaciel kompozytora , Franz Xaver Süssmayr, według pozostawionych przez mistrza wskazówek. Dzieło zamówił nieznany, tajemniczy człowiek , nie stawiał żadnych warunków, nie targował się o pieniądze. Trawiony chorobą Mozart tworzył dzieło jakby z myślą o sobie. Powstała najpiękniejsza msza żałobna jaką skomponował człowiek do tej pory. Z życiem i twórczością Wolfganga Amadeusza Mozarta Pan Lech Serpina zapoznawał nas chronologicznie i stąd Requiem na zakończenie. Piękno, pięknem ale nie wypadało tak zakończyć zajęć i stąd przesłanie o radość i uśmiech. Bezapelacyjnie, radość i uśmiech to cecha wspólna pozytywnie zakręconych słuchaczy Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Gorzowie Wielkopolskim i niech tak pozostanie.

Tekst: Jolanta Żuchowska
Zdjęcia: Krystyna Karcz

powrót do strony głównej